Tajemnicze zniknięcia w niewyjaśnionych okolicznościach. Tak to mniej więcej wygląda po awarii bloggera. To już koniec? Tymczasem wracam z ponownie napisanym postem. Ekspresowy lift na forum. Tym razem w roli głównej praca moriony.
Chłopiec zmasakrowany Distressami (ech...może kiedyś się nauczę kolorować).
Plakietka to akurat część prezentu od Ani właśnie.
Guzik na czapce i kokarda królika potraktowane Glossy Accents.
Kawałki papieru nabrały koloru za sprawą latarniowych tuszy.
Środeczek znacznie mniej barwny niż front kartki.
To tyle na dzisiaj. Miłego wieczoru Wam życzę.













1 komentarz:
świetną kartkę liftujecie:) Twoja też jest wspaniała!
może i środeczek nie jest kolorowy, ale za to ma śliczną ciuchcię :)
Prześlij komentarz